niedziela, 15 czerwca 2025

Arbuz bo goraco

Utwardzacz do epinox'a

wylał mi się w Blaszance przed siedzeniem pasażera. Był źle zamknięty, a jechałam - skakałam po wertepach w Chotomowie, spieszyłam się z wizytą do Marzeny koleżanki z czasów studiów i Koła Młodych Geologów. Mieszałam mintokór tzn lakier epinox primer- jak ten lakier nazywa Beata Drwal. Za szybko. Za gorąco. Wlałam brudny utwardzadz zebrany z podłogi samochodu zamiast czystego, świerzego. A mialo być pięknie na tej zejściówce.
Teraz przesączam.

sobota, 14 czerwca 2025

Człowiek mili sekunda

Była 19 w sobote. Paweł zabrał się za wycinanie pokładu pod ten prostokąt. Za chwilę pojawił się Bosman, poinformowac nas, że mamy natychmiast skończyć. Kapo stoi na schodkach Mariny i obserwuje czy kończymy. Teraz, gdy jest dziura w pokładzie nie ma o tym mowy. Skończymy jak będzie koniec - gotowe.
- Kapo:- Załogi 2 jachtów dzwonią i skarżą się, że głośno. Sobota wieczór. Chcą odpoczywać.-
- To proszę wyznacz mi miejsce, gdzie mogę ciąć. Teraz. Musze skończyć. W poniedziałek pada, bedzie mi się lało do środka.
- Nie ma takiego miejsca -
- Które to jachty sie skarżą. Poczekam aż jutro odpłyną - nie dałam za wygraną
Kapo zgodził się na jeszcze pół godziny hałasowania.
Paweł tnie, iskry lecą. Paweł tnie na 2 diaksy. Zmieniam co chwilę tarcze. Walka z czasem. Dramatycznie. Sekundy biegną, mili sekundy zapierdalają.
Przychodzi Beata.
- Nigdy nie widziałam jak się tnie diaksem (ha ha ha ja i Markul).
Jak ty pięknie tniesz diaksem.
Jak fachowiec.
..
jak u Herzoga 10 min później
podziwy, dziwy, spam
..
Bo Pawły to dużej klasy fachowcy. Mega znajomość rzeczy. Patrze i się uczę.
Podziwiam jak tniesz diaksem. -
- Beata! Nie trzeszcz!-
Paweł skończył przed 20. Wyciął prostokąt blachy pokładu zostawiając pokładniki, przeszlifował je. W ten sposób osiągnął przedkości nie osiągalne nawet przez Mistrza A - nazywajacego się Człowiek Sekunda.
Paweł Kapitan, Człowiek Mili Sekunda - Czapka z głowy i dzięki!
Que Tio!

Tu będzie windlass

Za 20pln kupiliśmy prostokąt blachy okretowej 6mm na wzmocnienie pokładu pod windę kotwiczną.

Stolarnia przed Dziwna

Kapo goni za pracę na placu z masztem.
Przed malowaniem Paweł zalecił szlifowanko drobnym papierem. Mamy zetrzeć ślady ołówka i sterczącze włosy drewna. Ma być ładnie.

Dzień targowy

- skwitował Paweł -

Portret Pawła Kapitana

wychdzący z czarnego, bo takie portrety są najładniejsze.

niedziela, 8 czerwca 2025

Jestem Dziwna

Lotopałanka miała dość. Pojechała do domu. Nagrody wręczała p.Renata Kaznowska - Zastępczyni Prezydenta m.st. Warszawy w moim ulubionym różówym kolorze dziwnym.
Zdjęcia pochodzą z portalu Żagle Warszawskie, publikuję za zgodą organizatora. Te regaty to była najlepsza rzecz jaka się ostanio wydarzyła.

Wola 1 - jesteśmy 3

W nagrode oprócz złotej żaglówki dostałyśmy 4 vouchery na permanentną depilację - oj kudłate - żadna sie nie skusiła. Oprócz depilacji były dostepne zabiegi odmładzania. Cycków i pośladków. Zdjęcia pochodzą z portalu Żagle Warszawskie, publikuję za zgodą organizatora.

Linia startu w pętli

Lewym halsem przekraczałam linię startu, a na prawym prąd spychał mnie znowu poniżej. Pobiłam wszystkich w ilości tych przekroczeń. Gdy dopłyneliśmy do bojki, zabrali ją- timeout. Oj Wisła, Wisła.
Zdjęcia pochodzą z portalu Żagle Warszawskie, publikuję za zgodą organizatora.

Drugi dzień regat

Trudno było zrezygnować, gdy miałyśmy 1-2 miejsce egzekwo. Drugiego dnia wiało słabo. Wyciągneli nas motorówkami na fun race. I tu powtórzyła się historia z wczoraj - 3 zwroty, jestesmy pierwsze iii .. zdechł wiatr. Patrzymy co oni robia?! A oni biorą nas na pieska. I tak nas pokonali.
Zdjęcia pochodzą z portalu Żagle Warszawskie, publikuję za zgodą organizatora.

sobota, 7 czerwca 2025

Fun race

Tak długo czekaliśmy na drugi start, że zaczął padać deszcz, a dziewczyny zapowiedziały, że jak za chwilę się nie zacznie to ida do domu.
Oprócz regat Dzielnic, były regaty Open - spotkałyśmy Michała, z którym przeprowadzaliśmy kiedyś Miss Livet, i regaty Akademickie. Dziewczyny z Medycznego poradziły nam, by w tym wyścigu trzymać się głownego nurtu.
Start fun racu zaczynał sie powyżej mostu Śląsko - Dąbrowskiego, gdzie zaholowały nas motorówki. Płyneliśmy z prądem, ale pod wiatr do mety w jedną stronę. Halsówka, jak lubię i rozumiem.
To był mój moment. Po trzech zwrotach wiedziałam, że ONI nie mają szans. I to jest to uczucie dla którego startujesz.
Byłyśmy pierwsze.
Zdjęcia pochodzą z portalu Żagle Warszawskie, publikuję za zgodą organizatora.
#regaty