poniedziałek, 17 listopada 2025

Piękna pogoda

ale na jutro zapowiadają mróz.

Drewniana ściana na grodzi

powstała z martwych i zawartości konteneru i zdolności Pawła. Oprocz tego zbiornik wody został przygotowany do zamknięcia, przegwintowane wszystkie miejsca śrub.

Nazajutrz

w toalecie trochę zalatywało śledziem. Cymy nie wyschły, więc podkręciłam temperaturę farelką. Nagle patrzę KptPortuDaniel oprowadza po Marinie bardzo wysoką i ważną komisję Person. Zdążyłam schować farelkę. Na liny nie było już czasu. Zamknęłam drzwi pod prysznice. Komisja weszła do toalety, a potem z niej wyszła. Nie dostałam od Daniela zjeby, więc nie widzieli.
Postanowiłam zagrać w totka.
Wysoka komisja był to Urząd Marszałkowski, który ma ponoć przejąc Marinę, co się okaże w następnych odcinkach, o ile PZŻ jej, użyje tu nomenklatury Szkutni - nie rozjebie.

niedziela, 16 listopada 2025

Damska toaleta rządzi jak zwykle

Żałuję, że nie wpadłam na ten pomysł dzień wczesniej.

Obiad

Ból głowy

Zauważyłam, że za każdym razem gdy przyjeżdżam do Trzebieży w sezonie chłodnym na 2 dzień zawsze mnie boli głowa. Czasem aż do wyjazdu.
Szkutnia mówi, że w Trzebieży jest niekorzystny mikroklimat, i że gdy stacjonował tu kiedyś garnizon, to musieli wymieniać żołnierzy częściej niż gdze indziej.
Zwaliło mnie bardziej niż zwykle, bo do 14. Paweł tym czasem dłubał swoje.

sobota, 15 listopada 2025

Cumy

rozłożyłam doo suszenie na stojaku optymistów. W niedzielę była ładna pogoda, ale w poniedziałek lało cały dzień. Aż przykro było patrzeć jak mokną.

Cumy

przejechały się do Warszawy do prania i wróciły spowrotem, bo nie zmieściły się do pralki. Piorę karczerem, oczywiście z płynem zmiękczającym kokolino. Tak radzi Paweł.

Halucyny

wyrosły w łożu. Natura przekształciła podkład kolejowy w żyzne podłoże.

Plandeka

kupiona w 2020 roku nareszcie została użyta właściwie, a nie jako siedzisko w czasie spawania. Zresztą wypaliłam w niej dziury spawając pod kokpitem.

piątek, 7 listopada 2025

Obijacz z opony

bardzo się przydał - napisała Szkutnia
Cytuję, nie przeklinam.
Wanta się zjebała do wody i zanim ktokolwiek ją zdążył wyjąć już sama wyszła po obijaczu.
Wanta to kot wygląda tak.
Wszechświat się cieszy, niech żyje Dziwna Art i Beatka. ps.
Jak przyjedziesz przyjrzyj się na jakiej wysokości nad woda wisi ta opona. Ten kot to niezły zawodowiec. A swoja drogą dziś nie chciała wejść na Inę na śniadanko. Musieliśmy jej dostarzyć na brzeg.