Na wieczór pojechaliśmy do Świnoujścia, bo Paweł miał zamontować rozrusznik na Jagielloni. Po drodze przez Niemcy dowiedziałam się, że Pene to znaczy Piana, a Penemunde - ujście Piany. Zawsze mnie nurtowało, gdzie ta Piana, bo Regalica, Mała Ina i Dziwna to po naszej stronie granicy. Po drodze pojawiły się nowe radary. Jeden jest b.wredny, 30km, przez wiochę niedaleko granicy koło Świnujścia. Nie otwieram skrzynki na listy, bo nie chcę znaleźć mandatu.
Na tym wyjazdzie przyswoiłam też nowe określenie: "debilek", żródło Andrezj Jagiellonia. Duet do "Ta idiotka".
Zrobiło się zimno, nie będziemy nocować. Jagiellonia nie sprawiła na mnie złego wrażenia. Moge popłynąć, mimo wcześniejszych deklaracji, że już więcej nie wsiadam na drewniaka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz