Żurek zgarneliśmy z imprezy na koniec lata.
Moja 3cia nie-bratowa właśnie się rozwiodła. Były mąż zarządał spędzenia czasu z dziećmi przy sniadaniu Wigilijnym. Nie dał sobie wytłumaczyć, że się pomylił i może to jest jednak śniadanie Wielkanocne.
Sędzia przychyliła się do prośby, odpowiadajać, że nie zna się na obrządku protestanckim.
Mamy nową tradycję.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz